Hejka! Mam znajomą w Warszawie, która czasem podrzuca mi różne dziwne linki. Tym razem wysłała mi spinmama i powiedziała tylko: “spróbuj Fortune Tiger, serio”. Nie spodziewałem się niczego szczególnego, ale zagrałem. Pierwsze rundy były tragiczne – myślałem, że tylko zmarnuję czas. I nagle bum – pięć symboli i mnożnik x10. Nigdy nie cieszyłem się tak z jednej decyzji. Zgarnąłem niezły zwrot i zrobiłem sobie porządną kolację.